ARIEL PIECHOCKI – „Mam więc niezły orzech do zgryzienia”

Krótka pogadanka z organizatorem Wieczoru Wojowników Arielem Piechockim, geneza powstania turnieju i powody jego powstania.

Jak powstał pomysł Wieczoru Wojowników ? Ariel Piechocki – Sam pomysł projektu „Wieczór Wojowników „powstał jakieś 2 lata temu. Zrobiliśmy dwie gale MMA, które okazały się dość dużym sukcesem (w obu przypadkach wypełniliśmy w 100% obiekt, a stream z drugiej gali miał prawie 100 000 wyświetleń) a, że zawsze BJJ było naszą koronną płaszczyzną walki, to postanowiliśmy zorganizować także turniej grapplingowy. Zobaczymy, jak nam wyjdzie w tym temacie.

16 osób na takim poziomie, Super Robota jak tego dokonałeś i czy było trudno ? Ariel Piechocki – Nie było tak trudno z racji tego, że sam startuje w turnieju, a większość zaproszonych osób to jednak koledzy z maty, z którymi rywalizowałem na zawodach, obozach lub innych eventach. Generalnie wszyscy byli bardzo chętni, a dość spore nagrody finansowe jak na turniej grapplingowy (2000 zł, 1000 zł, 500 zł), też na pewno miały tutaj znaczenie. Z reguły, żeby powalczyć w zawodach — trzeba opłacić wpisowe, zalać autko, a wraca się z medalem i dyplomem albo z niczym. Tu 3 osoby, chociaż przytulą fajne sianko. Myślę, że Grudziądz jest też w miarę dobrym miejscem dojazdowym dla zawodników. Większość chłopaków ma do nas 100 – 200 km, więc nie są to jakieś straszne odległości.

Jak będzie wyglądało rozstawienie drabinki (losowanie ???), kto jest Twoim faworytem ? Ariel Piechocki – Losowanie ogarnę jakieś 2 tygodnie przed zawodami. Generalnie zrobię je sam, chociaż mam jeden problem, bo muszę zrobić to w taki sposób, żeby osoby z jednego klubu nie trafiły na siebie w pierwszej walce np. Zorczykowski Kontra Sulewski, Miąsko Kontra Phatian. Zebrałem taką ekipę, że nie ma tu jednego głównego faworyta i nie ma też zawodnika tak odbiegającego poziomem na minus, że każdy by chciał na niego trafić, także myślę, że losowanie nikogo nie skrzywdzi. Mam nadzieję, że drogę do finału każdy będzie miał równie trudną.

Czy w planach masz kolejne edycje ? Ariel Piechocki – Chciałbym zrobić kolejne edycje, bo czuje, że to wypali. Oczywiście mądrzejszy będę po imprezie, ale już teraz wiem, że przy organizacji takiego turnieju jest znacznie mniej pracy i mniej stresu, niż przy organizacji gali MMA, więc łatwiej mi to będzie pogodzić z byciem trenerem no i zawodnikiem.

Jakie wagi docelowo szykujesz w kolejnych galach ? Ariel Piechocki – O tym nie myślałem. Na razie ta edycja odbywa się w kategorii 76 kg z racji tego, że mamy w klubie najmocniejszą ekipę parterową właśnie w tej wadze, a robimy ten turniej też trochę „dla nas „. Bez zawodników z Grudziądza impreza nie miałaby na tą chwilę sensu. Kibice tutaj nie są jeszcze do końca uświadomieni, jeśli chodzi o BJJ, dlatego bez miejscowych „bohaterów „sprzedaż biletów, na ten typ eventu na pewno byłaby niezadowalająca. W rozpisce mamy Kacpra i Nikę, a ich walki są bardzo chętnie oglądane przed kibiców. Może ktoś kupi bilecik, też ze względu na mój start i jakoś wspólnymi siłami wypełnimy salę.

Wiemy, że startujesz jak przygotowania ? Ariel Piechocki – 3 tygodnie temu startowałem z powodzeniem na mistrzostwach europy CBJJP (dwie blachy) a 2 tygodnie temu na mistrzostwach polski ADCC (jeden brąz). Łącznie było 9 walk w purpurach i zaawansowanych, także cały czas jestem w niezłej formie. Generalnie nie mam jakichś okresów przygotowawczych do zawodów. Staram się być cały czas w gazie. Tak się najlepiej czuje.

Kogo byś chciał w pierwszej walce i na koniec w finale ? Ariel Piechocki – Wiesz co — fajnie by było, gdybym trafił po kolei na zawodników, z którymi przegrałem już kiedyś na zawodach. Tak by chyba też było najlepiej dla kibiców. Nie chciałbym słyszeć głosów, że robię swój turniej, w którym sobie poukładałem drogę do finału. Zresztą z punktu widzenia organizatora chciałbym odpaść w 1 rundzie. Wtedy będę się cieszył, że zebrałem tak mocną bandę, że nie jestem w stanie się przebić gdzieś dalej. Natomiast z punktu widzenia trenera chciałbym na pierwszych dwóch miejscach moich zawodników Nike i Kacpra. Mam więc niezły orzech do zgryzienia, tak czy siak obojętnie, jak to wyjdzie, w pewien sposób i tak będę zadowolony.

Czy chcesz komuś podziękować ? Ariel Piechocki – Na pewno żonie Joannie, która zawsze mocno angażuje się w organizację naszych imprez i bardzo mnie odciąża z wieloma sprawami, podobnie jak mój przyjaciel Marcin Bober, który przy każdym „Wieczorze Wojowników „również wykonał masę zakulisowej pracy. Cała ekipa InTheCage.pl jest też z nami od początku, na czele z redaktorem naczelnym Michałem Malinowskim, który daje mi zawsze wiele cennych rad. Teraz jesteście również Wy, więc dzięki wielkie za promocję tego wydarzenia. Dziękuję również sponsorom, którzy w większości od początku są z nami i chyba się nie zawodzą, skoro dalej w to brną. Bez nich nic byśmy nie zrobili Chylę czoła także chłopakom, którzy zgodzili się wystartować no i kibicom, którzy kupią bilety.

Życzmy spokojnej organizacji eventu i sukcesów w turnieju. Ariel Piechocki – Dzięki wielkie. Osu

shares