Khabib vs McGregor- dlaczego UFC 229 będzie świetne?

6 października w Las Vegas odbędzie się 229 numerowana gala UFC, na którą zaplanowano najbardziej elektryzujące starcie tego roku. Do wydarzenia pozostały cztery dni, obecnie w rozpisce widnieje 12 starć, a kilka z nich zapowiada się ciekawie, również patrząc okiem fana sportów chwytanych.

Khabib Nurmagomedov vs Conor McGregor

Najbardziej wyczekiwana walka tego roku, przez wielu nazywana największym starciem w historii. Mocno nacechowana emocjonalnie (opisywaliśmy to tutaj), przesycona marketingiem, ale również bardzo mocna sportowo. Naprzeciw siebie staną dwa światy – różnice zaczynają się od zachowania, przez styl walki, na ulubionych technikach kończąc. Khabib Nurmagomedov stoczył 26 walk w MMA – wszystkie wygrał i to w bardzo dominujący sposób. Jego stylem bazowym są zapasy (a w przypadku MMA klasyczne ground & pound), jest także czarnym pasem Judo, a Sambo bojowe trenował od 4 roku życia. Mimo, że pas mistrzowski zdobył po walce z przeciętnym zawodnikiem, to ma on na koncie pokonane mocne postacie, między innymi Rafaela dos Anjosa, który po ich walce został mistrzem.

Po drugiej stronie barykady stoi powracający po dwóch latach Conor McGregor. Zapalony stójkowicz, unikający parteru jak ognia, mimo że jest brązowym pasem BJJ. Walczył już z zapaśnikami np. Chadem Mendesem, jednak nie był to zawodnik pokroju Khabiba. Walczył również z reprezentantem BJJ – Natem Diazem, który udusił go w połowie starcia. Patrząc na te walki Khabib wydaje się być najgorszym możliwym stylistycznie przeciwnikiem: potrafi przewrócić (a udało się to również dużo słabszemu Mendesowi), potrafi skontrolować i poddać (co zrobił Diaz, który zdecydowanie zapaśnikiem nie jest) oraz jest bardzo mocny kondycyjnie, a to jedna z największych bolączek McGregora – niestety szybko się męczy i z każdą kolejną rundą Rosjanin będzie zyskiwał przewagę. Braki kondycyjne Conora bardzo dokładnie obnażył Diaz. Co zatem sprawia że starcie jest emocjonujące i nie wiadomo kto wygra? Stójka Irlandczyka. Ma bardzo mocną lewą rękę i świetny timing. Ponadto nawet w czasie atakowania ma na uwadze możliwość prób sprowadzenia do parteru, przez co dość specyficznie pracuje rękami i cofa się po ataku. Póki będzie miał siłę powinien skutecznie bronić się przed obaleniami, a szybką akcją może znokautować rywala, o czym w bolesny sposób przekonał się Eddie Alvarez (były mistrz wagi lekkiej) i Jose Aldo (były mistrz wagi piórkowej).

Patrząc na atuty obu zawodników, McGregor ma znacznie mniej możliwości żeby wygrać ten pojedynek (raczej marne szanse, aby poddał Khabiba w parterze – mimo że jest brązowym pasem, a prawdopodobnie walka trafi do tej płaszczyzny). Może jednak znokautować rywala, który nie słynie z wybitnej stójki i mocnej szczęki. Mamy więc starcie dwóch światów, ognia i wody, dnia i nocy – a kolorytu dodaje wzajemna niechęć obu zawodników.

Tony Ferguson vs Anthony Pettis

Co – main eventem wieczoru będzie starcie niedoszłego rywala Khabiba z zajmującym 8 miejsce w rankingu Pettisem. Nieco dziwne jest zestawianie właściwego pretendenta do pasa z zawodnikiem ledwo mieszczącym się w TOP10 rankingu, ale ważny jest powrót Fergusona po kontuzji. Zawodnik ten, mimo że ma specyficzne metody treningowe to ostatnią kontuzję doznał potykając się o kabel w studiu telewizyjnym. Słynie z nieprzewidywalności zarówno w stójce jak i parterze, a mało tego – zdarzają mu się próby poddań w stójce. Wiele osób właśnie w nim widzi jedynego godnego przeciwnika dla obecnego mistrza. Z pewnością jest faworytem i w wypadku wygranej raczej w kolejnej walce zawalczy o pas. Pettis natomiast w 2018 roku walczył tylko raz i odniósł zwycięstwo poddając przeciwnika w drugiej rundzie.

https://www.instagram.com/p/BoEqHD2n-ZJ

Ovince Saint Preux vs. Dominick Reyes

OSP ostatnie walki toczy w emocjonujący sposób – czy wygrywa, czy przegrywa, kończą się one przed czasem. Znany jest z kończenia rywali duszeniem „von flue” które zdarza się bardzo rzadko. Reyes natomiast jeszcze nie przegrał, jednak ma znacznie mniejsze doświadczenie – stoczył dopiero 9 walk, z czego 3 w UFC. Potrafi jednak i poddawać, i nokautować, będzie więc prawdopodobnie wyrównana potyczka. Niewykluczone, że będziemy mieć pokaz umiejętności parterowych.

Derrick Lewis vs. Alexander Volkov

Pojedynek na szczycie wagi ciężkiej: Lewis jest aktualnym numerem 2, Volkov podchodzi do walki z passą 6 zwycięstw, a ostatnie odniósł przeciwko Fabricio Werdumowi. Dwóch stójkowiczów, tak więc finezji w zakresie BJJ nie należy się spodziewać. Warto jednak obejrzeć tę walkę, bo najbardziej prawdopodobnym scenariuszem jest koniec przed czasem, tym bardziej że tak obiecywał Lewis zaraz po swojej (bardzo nudnej) walce z Francisem Ngannou.

 

shares