KSW 48: Zapowiedź druga, Wolański – Pejić.

Filip i Filip – Filipów dwóch!

Filip Wolański wraca do klatki KSW po niecałym roku. Podczas KSW 44 przegrał z Danielem Torresem nie jednogłośną decyzją sędziów. Popularny Wolan pomimo wyglądu nastolatka nie jest nowicjuszem. Będzie to jego piąty raz w oktagonie z emblematem największej federacji MMA w Europie.

Po walce z Torresem przeszedł operacje ręki. Chciał zawalczyć jeszcze przed swoim ślubem, który odbył się we wrześniu, jednak kontuzja wykluczyła taką możliwość. Warto wspomnieć, że za tę batalię obaj otrzymali bonus przysługujący z tytułu najlepszej walki wieczoru.

Za młodu trenował judo, następnie boks i kick boxing. Za namową kolegów przerzucił się na MMA. Jego droga wygląda na naturalną zmianę koloru włosów, a nie na przefarbowanie. Filip Wolański przechodził przez wszystkie dyscypliny, aż postanowił je połączyć w MMA.

Jego dotychczasowy bilans w KSW to dwie porażki i dwa zwycięstwa na cztery odbyte walki. Nie udało mu się kończyć walki przed czasem, ale sam też nie został ani poddany, ani znokautowany. Debiutu nie zaliczy do udanych, ale sama walka z Marcinem Wrzoskiem to był prawdziwy wyścig na punkty.

Walka została ogłoszona najlepszym pojedynkiem wieczoru. Polski Zombie wyszedł  niego zwycięsko, ale Wolan nie odpuścił ani na moment i już siedem miesięcy później bił się z Denilsonem Nevesem na KSW 37: The Cirkus of Pain w Krakowie.

Przed swoją publicznością pokazał się z lepszej strony i wygrał po trzech rundach nie jednogłośną decyzją sędziów. Do Lublina wraca po niemal pięciu latach, bo na gali PLMMA 36 wygrał z Aleksandrem Rajaciciem. Była to jego ostatnia walka dla federacji PLMMA. Później występował epizodycznie na galach MTC, ACB i IFN.

W zawodowej karierze na czternaście starć wychodził zwycięsko z jedenastu z nich. Trzy razy wygrywał przez K.O., dwa razy przez podania. Przegrał trzy razy. Co pokaże nam tym razem? Zdecydowanie nie musimy bać się nudy, bo umiejętności tworzenia show Filip Wolański ma wprost proporcjonalne do wrodzonej uprzejmości.

Oponent.

Przeciwnik Polaka to nie jest jakiś tam Filip z przypadku. Jego statystyki mogą robić wrażenie, szczególnie trzynaście wygranych pojedynków. Był też epizod w UFC – przegrana walka z Damianem Stasiakiem – Polak udusił Chorwata zza pleców.

Chorwat zdecydowanie lepiej czuje się w stójce. Ośmiokrotnie nokautował swoich rywali, o wiele bardziej komfortowo czuje się w stójce niż w parterze. Jego walki zwykły kończyć się przed ostatnim gongiem trzeciej rundy. Ostatnio wygrał już w drugiej minucie drugiej rundy, a przedostatnio zanotował remis po walce na dystansie trzech rund.

Czego możemy spodziewać się po tym pojedynku? Wydaje się że grad ciosów, kopnięć z pewną dozą parteru jest pewny niczym śmierć i podatki. Obaj zawodnicy mają proste zadanie – wygrać batalie w wadze piórkowej. Na ten moment rządzi w niej Gamrot, który schodząc dywizje niżej pokonał Klebera Koike 1 grudnia ub. roku.

Najwyższy czas żeby Gamrot bronił pasa, a do tego potrzebni mu są wyselekcjonowani przeciwnicy, którzy są zdeterminowani by mu ten pas odebrać. Jak powiedział by Tomasz Narkun, potrzebni są „prawdziwi wojownicy”.

Emocji nie zabraknie.

shares