KSW okiem chwytaczy …

Ostatnia gala KSW 41 w katowickim Spodku okiem wielu fachowców była jedną z najlepszych. My skupimy się na aspektach dotyczących brazylijskiego jiu-jitsu, judo i zapasów wykorzystywanych przez zawodników MMA. Jak pisaliśmy wcześniej nie zabrakło tam reprezentantów sportów chwytanych. Chcemy w kilku słowach opisać każdego z nich.

Starcie perspektywicznego Damiana Janikowskiego z doświadczonym Antonim Chmielewskim, czyli judo kontra zapasy. Była to druga walka i zarazem otwarcie drogi do wielkiej kariery Damiana, który pokazał swoją wartość pokonując weterana KSW. Kontrola walki i siła reprezentanta zapasów dała do zrozumienia, że mamy nową gwiazdę w kategorii 84 kg. Antoni Chmielewski, mający na swoim koncie już 25 walk na KSW, mimo przeważającego na jego korzyść doświadczenia i obycia w oktagonie i kilku dobrych prób akcji judockich musiał uznać wyższość młodego zawodnika. 

Kolejne starcie należało do Czarnego Pasa z Purpura, czyli Romana Szymańskiego z Marcinem Wrzoskiem. Bardzo dobra, ciekawa walka z wieloma zwrotami akcji. To starcie pokazało, że przygotowanie parterowe jest równie ważne, jak stójka, (jak nie bardziej). Obalenia, ucieczki kontry sweepy — było wszystko. Ilość akcji parterowych na pewno zadowoliła niejednego jiujiteiro. Jeśli dodamy do tego zawziętość obu panów to śmiało możemy nazwać to starcie walką wieczoru.

Walka zawodnika z Bonsai Jiu-jitsu z typowym strikerem miała być walką w obronie tytułu mistrzowskiego federacji KSW, jednak po nie zrobieniu wagi przez Koike okazała się pojedynkiem o pas tylko dla idola z Katowic — Kornika. W pierwszej rundzie zawodnicy „badali się” wzajemnie, aby wyczuć słabe strony i luki w gardzie, natomiast kolejna to już kilka prób obalenia, technik kończących na nogi. Doświadczony Japończyk sprytnie wpiął się za plecy Kornika, co w dalszym rozrachunku dało mu zwycięstwo. Niestety przy okrzykach z głębi Katowickiego Spodka „nie oddawaj pleców” Artur Sowiński musiał odklepać mataleo, jednocześnie uznając wyższość przeciwnika i oddalając swoje szanse na odzyskanie tytułu Mistrza KSW. Teraz czas na walkę o pas dla Erbst’a. W niedalekiej przyszłości okaże się, czy włodarze federacji pozwolą sobie na zestawienie Koike z Wrzoskiem. Poczekamy, zobaczymy.

Dobrą akcją okazała się skrętówka w walce Szulakowski kontra Szymuszowski. Ten pierwszy w drugiej próbie dźwigni na nogę „urwał” kończynę rywalowi przypieczętowując tym samym swoje zwycięstwo. Całe przygotowania parterowe Szuliego były nadzorowane przez Czarny Pas pod Roberta Drysdale — Szymona Bońkowskiego. 

No i ostatnia walka — oficjalna walka wieczoru, czyli starcie Borysa Mańkowskiego z Roberto Soldicem. Niestety, mimo uporczywych prób Borysa nie udało się złamać mocnej postawy Soldica. Tasmanian Devil próbował wszystkiego, od walki w stójce, po obalenia. Mieliśmy okazję zobaczyć tam również wkrętki do dźwigni na nogi czy obalenia nożycowe, niestety wszystko na nic. Borys trzymamy kciuki za powrót do zdrowia i niezależnie od wyniku jesteśmy z Tobą!

Podsumowanie KSW 41 przez właścicieli federacji …

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *