Marek Pasierbski o BJJ, pasji, startach i treningu. Część pierwsza.

Rozmawiamy z Markiem Pasierbskim czarnym pasem, trenerem stołecznej Copacabany. Zapraszamy do przeczytania pierwszej( nie jedynej! )części wywiadu rzeka.

1.Kiedy i jak trafiłeś pierwszy raz na trening BJJ?

Mój pierwszy trening BJJ to był również początek tej dyscypliny w Warszawie, czyli 2 września 2000 roku. Początek roku szkolnego. Moim pierwszym trenerem był Mirek Okniński. Miał wtedy niebieski pas.
BJJ odkrył mój brat i to z nim przyszedłem na pierwszy trening. Wcześniej oglądaliśmy już pierwsze UFC na kasetach VHS, film „Choke” i próbowaliśmy powtarzać podpatrzone techniki. Trochę nam pomógł ówczesny magazyn „Budokan” prowadzony przez Karola Matuszczaka. Skuteczność miałem okazję sprawdzić w trakcie jakiś przepychanek z kumplami na obozie koszykarskim. Od tej pory z niecierpliwością czekaliśmy na pierwszy trening. Później z jeszcze większą na każdy kolejny :) To, że wtedy kompletnie nikt nie znał, ani nie wiedział, czym jest BJJ dodawało dużo niesamowitej aury i klimatu. Wisienką na torcie do motywacji okazało się oczywiście pokonywanie cięższych od siebie.

2. Jak wspominasz swój złoty występ w Lizbonie?

To był wspaniały moment i również okres w moim życiu. Byłem na 3 roku na moich wymarzonych studiach, życie prywatne miałem pięknie poukładane i kiedy zdobyłem złoto w Lizbonie na Mistrzostwach Europy czułem się jak na dachu świata :) To były trzecie Mistrzostwa Europy. Rok wcześniej, w 2005 bodajże startował jeden Polak, chyba Jarosław Zjeżdżałka. W 2006 pojechała już mocna ekipa z Polski i przywieźliśmy worek medali. Bardzo się cieszę, że mogłem dodać ten jeden i pomóc przetrzeć szlaki na arenie europejskiej. Z ekipy z Copy przywieźli medale również założyciele i pomysłodawcy, czyli Jakub Sawicki i Dariusz Sack.
Od strony sportowej przyznam, że wtedy cięższe boje toczyłem na arenie polskiej oraz na Mistrzostwach Świata w 2005. Najcięższe, wygrane walki jakie stoczyłem miałem w Polsce. To nie przypadek, że od dawna jesteśmy w europejskiej czołówce, a w tej chwili mamy nawet reprezentantów w czołówce światowej.

3.Jak Internet i dostępność filmików, szkoleniówek wpłynął Twoim zdaniem na podejście do treningu u początkujących adeptów BJJ?

Dostęp do wiedzy w porównaniu z początkami BJJ w Polsce jest nieporównywalnie lepszy. To jest olbrzymia przewaga. Problem jest natomiast inny. Selekcja. Tu wciąż niezastąpiony jest trener, który wybierze materiał, w który opłaca się inwestować czas treningowy. Są techniki skuteczne, są techniki skuteczne tylko dla niektórych i są techniki po prostu nieskuteczne tudzież z fatalnym współczynnikiem nakładów do skuteczności. Błędem wielu początkujących jest inwestowanie w techniki z tych ostatnich dwóch grup. To strata czasu, a ten jest ograniczony. Mogę tylko życzyć wszystkim początkującym dobrego trenera :)

4. Obserwując scenę BJJ, na czym poradziłbyś skupić się młodym zawodnikom, którzy chcą rozpocząć starty na arenie międzynarodowej?

Tu nie ma żadnej złotej formuły poza ciężkimi treningami. Obserwując sytuację na przestrzeni lat płaszczyzną wciąż najbardziej zaniedbywaną przez zawodników jest dobra relacja pomiędzy obciążeniami treningowymi, a regeneracją. W dobrych wzorcach na pewno nie pomaga czołówka światowa, która w większości ze zdrowiem nie ma nic wspólnego. Wielu zawodników rozpoczyna starty dosyć późno, w wieku, kiedy adaptacja do specyficznych obciążeń Bjj jest już mocno ograniczona. Idąc tą ścieżką wielu nie jest w stanie osiągnąć maksimum swoich możliwości w czasie trwania ich kariery zawodniczej. To tłumaczy dlaczego na zawodach ogólnopolskich startuje tak mało czarnych pasów. Droga do czarnego pasa w Polsce to minimum 10 lat. W praktyce to oznacza już około 8 lat startów i popełnianie wszystkich możliwych błędów, o których pisałem powyżej :) Wiem o czym mówię, bo czas od mojego pierwszego startu do ostatniego w 2013 roku to 11 lat. Poza drobnymi kontuzjami czuję się względnie zdrowy i niech tak zostanie. Dydaktyka jest co najmniej tak ekscytująca :)
Reasumując, życzę wszystkim młodym zawodnikom, aby więcej uwagi poświęcali na regenerację. Wówczas będą mogli wydłużyć czas swoich startów i osiągnąć maksymalny poziom. To sprowadza się ponownie do dobrego trenera.

5. Jakie masz zdanie na coraz bardziej dostępne i używane „wspomagacze” treningowe… Rozwijają, czy niszczą sporty chwytane?

To bardzo złożony i trudny temat. Poruszę tylko dwa aspekty, które uważam za istotne.
Pierwszy, najważniejszy i zarazem najprostszy aspekt według mnie to przepisy w danej dyscyplinie. Regulamin IBJJF postawił mocny akcent na eliminację zawodników stosujących substancje zabronione. Idąc tym tropem ich stosowanie to złamanie zasad, regulaminu, zasad fair play i oszustwo. Dla mnie to równoznaczne ze zwycięstwem techniką zabronioną. Tyczy się to wszystkich zawodów pod zasadami IBJJF. Mogę się mylić, ale z tego co wiem w ADCC nie ma takowej listy. W tym przypadku to jest zgodne z regułami gry. Tak jak wspomniałem na początku – ten aspekt jest najprostszy ponieważ jest uregulowany przepisami.
Drugi aspekt jest trudniejszy. Chodzi o szczerość. Powiedzenie, że ktoś zrobił formę na bananach i sałacie przeszło już do stałego żartu branżowego :)
Sytuacja się komplikuje, jeżeli zadamy pytanie, czy możliwe jest w ogóle zdobycie medalu na Mistrzostwach Świata IBJJF bez „towaru”? Czy kontrola antydopingowa jest już na takim etapie, który gwarantuje równe szanse?
Wdrożenie kontroli antydopingowych pod kątem koncepcji wprowadzenia Bjj na igrzyska olimpijskie uważam za bardzo dobry ruch. Z kolei to jakie substancje znajdują się nie liście substancji zabronionych znów otwiera duże pole do dyskusji.
Czy doping rozwija czy niszczy sporty chwytane? Zawężając sporty chwytane do Bjj, czy SF myślę, że liczba zawodników walczących o najwyższe trofea w stosunku do wszystkich osób ćwiczących jest tak mała, że nie ma to wpływu. Bjj w sportach walki jest prawdziwym sportem masowym, sportem dla każdego. Wyczyn to tylko promil, także patrząc całościowo myślę, że nie ma ani pozytywnego, ani negatywnego wpływu.

Zdjęcia pochodzą z kolekcji Ghetto Workout Poland. Wykonane zostały przez Piotra Kwiatkowskiego.

shares