TO JEST TEN MOMENT – BLUE!

Kiedy blue „zagości” na biodrach…

Czas „świeżaka” przeminął na zawsze, balaszka wymaga zautomatyzowania, trójkąt dopracowania… Nastał ten dzień, w którym trzeba zakasać kimonowe rękawy jednocześnie zabierając się do jeszcze cięższej pracy. Nic bardziej mylnego, zarzucamy inne tempo bardziej intensywne, więcej głowy w walce i ogrom starań żeby wypracować ten jedyny i wyjątkowy styl walki. Panuje przekonanie, że stajesz się pierwszym celem białasów, to fakt – podążają za Tobą, chcą Cię dopaść niczym zgłodniałe wilki. Nie obawiaj się, to kolejne stadium rozwoju Twojego jiu jitsu. Jeśli chcemy iść wyżej normalną rzeczą jest to, że czujemy oddech innych za plecami. Codzienną myślą naszej walki powinna być świadomość, że to i my mamy za kim dążyć. Jesteśmy małą armią niezależnie od klubu, fighterami podejmującymi największe wyzwanie my vs. nasze ego, nasze słabości i wszystko czym życie nas zaskoczy. Niczym szczebelki na drabince, dążymy jeszcze wyżej, jeszcze silniej. Czy oglądanie się za siebie pomaga? Myślę że tak, ale tylko wtedy gdy chcemy uświadomić sobie ile przeszliśmy. Porównanie tego co było kiedyś, a jest dziś jest idealną motywacją do dalszej pracy. Nasze ciało znoszące mordercze treningi, tysiące klepań, momenty gorsze i lepsze – to środowisko „herosów”, które pomimo bólu fizycznego, gdy nasze ciała krzyczą „dość” , podążają dalej niczym małe samuraje w gąszczy trudności świata. To my tworzymy mały raj na ziemi, nasz osobisty, stanowiący terapię dla duszy.  To jest właśnie esencja brazylijskiego jiu jitsu – dążenie do równowagi dwóch skomplikowanych struktur… ciała i duszy.

Osss…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *