UFC 223 – dlaczego warto obejrzeć?

7 kwietnia (w nocy z soboty na niedzielę) odbędzie się jedna z najbardziej wyczekiwanych gal MMA w tym roku. Jest to duże wydarzenie z kilku względów, z pewnością warto poświęcić kawałek snu i obejrzeć zaplanowane pojedynki. A będą one ciekawe szczególnie dla większości z nas – trenujących sporty chwytane i kibiców polskich zawodników. Dlaczego? O tym poniżej.

 

Walka wieczoru

Khabib Nurmagomedov vs Tony Ferguson – według informacji podawanych przez UFC ma być starciem o pas kategorii lekkiej. Obecnym jego właścicielem jest Conor McGregor, który nie walczył od listopada 2016 i według zasad powinien być mu odebrany. Posiadaczem tymczasowego pasa mistrzowskiego jest Ferguson, ale ten fakt wcale nie stawia go w roli faworyta – według bukmacherów jest odwrotnie, kursy na niego są znacznie wyższe. Nurmagomedov jeszcze nie przegrał w zawodowej karierze, mało tego, większość swoich pojedynków wygrywał demolując i zamęczając przeciwników w taki sposób, że nie było wątpliwości co do zwycięzcy. Nie jest tajemnicą, że jego największym atutem są wyborne zapasy, które połączone z bardzo dobrą kondycją i techniką „ground and pound” mogą zagrozić każdemu i to właśnie w tym kierunku będzie dążył. Z drugiej strony jest to dość jednopłaszczyznowy zawodnik, który posiada solidną stójkę, ale bez rewelacji. Ferguson wydaje się być lepszym stójkowiczem. Ma dość specyficzny styl, który utrudnia walkę przeciwnikom, ponadto posiada też umiejętności parterowe, a w tej płaszczyźnie również stosuje zaskakujące techniki. Ma na koncie 3 porażki, a ostatni raz przegrał 6 lat temu. W walce z Khabibem prawdopodobnie będzie skupiał się na utrzymaniu jej w stójce. Możemy mieć więc pokaz zapasów, brazylijskiego jiu-jitsu i stójki w wykonaniu najlepszych zawodników wagi lekkiej na świecie.

Pas wagi słomkowej kobiet

Joanna Jędrzejczyk była posiadaczką pasa UFC przez prawie 3 lata. Pięciokrotnie obroniła tytuł, straciła go w listopadzie 2017 w walce z Rose Namajunas. Było to duże zaskoczenie – reprezentantka USA zajmowała wtedy odległe miejsce w rankingu, przegrywała z rywalkami niżej notowanymi niż Polka i wówczas miała bilans walk 6-3 (Joanna 14-0). Ponadto wszyscy uważali, że będzie się skupiać na sprowadzeniu walki do parteru, gdzie pięciokrotnie poddawała rywalki. Tymczasem walka zakończyła się nokautem już w pierwszej rundzie, było to tym bardziej zaskakujące, że była mistrzyni jest specjalistką od stójki – utytułowaną zawodniczką muay thai i kickboxingu. 7 kwietnia odbędzie się rewanżowe starcie obu pań, oczywiście stawką będzie pas mistrzowski. Teoretycznie można się spodziewać chęci walki w stójce ze strony Asi i dążenia do parteru ze strony Rose, jednak patrząc na pierwszą walkę, nie można być tego pewnym. Z pewnością warto obejrzeć naszą rodaczkę w akcji, a sama walka będzie ciekawa tym bardziej, że jest nacechowana emocjonalnie.

Rekin z Łodzi

Poprzednie walki Karoliny Kowalkiewicz nie poszły po jej myśli, najpierw przegrała z Joanną Jędrzejczyk w walce o pas, następnie została szybko uduszona przez Claudie Gadelhę. Momentem odbicia była gala w Gdańsku, gdzie pewnie zwyciężyła na punkty. W kolejnym starciu stawiana jest w roli faworytki i wiele osób nie przewiduje innego scenariusza niż zwycięstwo – ta walka ma być tylko przystankiem w drodze do kolejnej walki o pas. Jej przeciwniczka, Felice Herrig ma bilans walk 14-6 z czterema zwycięstwami z rzędu. Udowadniała parę razy, że może być nieprzewidywalna. Kilkakrotnie zaskakiwała kibiców i bukmacherów wygrywając walkę bez teoretycznych szans na to. Jak każda przeciwniczka, również ona może stworzyć zagrożenie dla Karoliny, z pewnością warto obejrzeć walkę z udziałem Polki.

shares