Walki w klatkach – najlepsza reklama naszych dyscyplin …

Jak wszyscy wiemy sporty chwytane są najlepszą bazą do MMA. Od lat zapaśnicy, judocy, zawodnicy brazylijskiego jiu jitsu wiodą prym w klatkach i ringach na całym świecie. Damian Maia pokazuje siłę BJJ w UFC, Hector Lombard udowadnia, że z judo należy się liczyć, a Yoel Romero, że zapasy to fenomenalna baza pod MMA. Na polskim rynku również obserwuje się zwiększoną migrację zawodników ze sportów chwytanych do mma.

Falę tę zapoczątkował mistrz olimpijski Paweł Nastula. Jego przejście do mma, było szokiem dla świata polskiego judo. Dla jednych był bohaterem, dla innych hańbił pas, który nosił na biodrach. Później chwytaczy było coraz więcej. Próbowali swoich sił w klatce ze zmiennym szczęściem: Andrzej Wroński, Maciej i Mariusz Linke, Piotr Bagiński, Michał Materla, Marcin Held, Mateusz Gamrot, Tomasz Stasiak, Marcin Bandel, Adam Niedźwiedź, Oskar Piechota, Maciej Surma, Marek Wrzaszcz, Filip Sadowski i wielu, wielu innych.

Część z wymienionych, łączy starty w BJJ ze startami w formule mma. Nie można mówić, że są to jednostkowe przypadki. Raczej trzeba postawić tezę, że jest to wielka fala zawodników którzy nieustannie zwiększają poziom polskiego mma. Jako fan sportów chwytanych z wielką radością obserwuje jak w klatkach nasi przedstawiciele udowadniają, że chwytane sporty walki, to realne umiejętności przekładające się na pojedynki w mma. Nie ma lepszej reklamy dla judo, zapasów i bjj, niż nasi przedstawiciele w ringach i klatkach. To nie osłabia naszych dyscyplin, a je wzmacnia.

Przypomnę tylko bum jaki rozpoczął się na bjj, po dominacji Royce Gracie w pierwszych turniejach UFC. Warunkiem koniecznym do reklamowania naszych dyscyplin w klatce, jest konieczność podkreślania przez zawodników swoich korzeni i stylów bazowych. Dlatego ogromnie cieszy mnie fakt, że na naszym polskim podwórku, pół Brazylijczyk, pół Japończyk Kleber Koike (aktualny mistrz KSW w 66kg) wychodzi do swoich walk w kimonie przewiązany czarnym pasem. Kimono zakłada nawet do ogłaszania werdyktu! To jest wyraźny sygnał dla przeciętnego kibica- szanuj swoją historie. Kleber swoją postawą skromnego wojownika, jest najlepszym reprezentantem starej szkoły brazylijskiego jiu jitsu. Cieszy mnie fakt, że Antek Chmielewski (wielokrotny mistrz Polski) podkreśla swoje korzenie z judo i przywiązanie do nieistniejącego już legendarnego klubu Gwardia Warszawa. Ogromnie cieszy fakt, że Damian Janikowski przeszedł do mma i udowadnia siłę zapaśniczej szkoły Śląska Wrocław.

Tych trzech ostatnich wymienionych zawodników będziecie mogli zobaczyć na KSW 41 w Katowicach. Ja galę obejrzę na żywo, z uwagą przyglądając się wymienionym fighterom. Jaką reklamę zrobią chwytanym sportom walki, okaże się już w sobotę.

A Wy jak uważacie? Migracja chwytaczy do mma, rozwija nasze dyscypliny? Czy je osłabia? Udowadnia ich siłę? Czy pokazuje, że tylko mma się liczy we współczesnych świecie?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *