Z MATY DO KLATKI…CZYLI O GRAPPLERACH W MMA SŁÓW KILKA – 1# ROYCE GRACIE

Postanowiliśmy powrócić ze starym cyklem w nieco odświeżonej wersji, w którym to systematycznie będziemy przybliżać wam sylwetkę jednego jiujiteiro, który z powodzeniem przeniósł swoją grę z maty do klatki MMA.

Na pierwszy ogień wybrałem postać, która w moim odczuciu przysłużyła się obydwu dyscyplinom w nieocenionym stopniu. Dzięki której zarówno brazylijskie jiu-jitsu, jak i mieszane sztuki walki zyskały zainteresowanie znacznie szerszego grona odbiorców. No bo jak to jest, że jakiś przypadkowy 80 kilogramowy młokos z Brazylii, przyjeżdża i obija znacznie większych gości? Ba, zgarnia im przy okazji sprzed nosa 50 tysięcy dolarów po które wszyscy tam przyjechali, nie zadając właściwie przy tym zbyt wielu ciosów. A no właśnie – jak to było?

Od początku… 
Royce Gracie, Rorion Gracie, Relson Gracie, Rickson Gracie, Rolker Gracie, Helio Gracie i Royler Gracie.

Zacznijmy może od początku. Royce Gracie przyszedł na świat 12 grudnia 1966, jako jeden z synów Helio Gracie, tego samego który wraz z bratem Carlosem opracował system znany wtedy bardziej jako „Gracie Jiu-jitsu„. Nauki od ojca pobierał wraz ze swymi braćmi, już od najmłodszych lat. Jako ośmiolatek startował w zawodach, a mając lat czternaście sam przekazywał już wiedzę innym. W wieku lat szesnastu otrzymał niebieski pas (przez obowiązujące reguły nie mogło stać się to wcześniej), a niecałe dwa lata pózniej odebrał czarny pas z rąk swojego brata Roriona – ojciec postanowił wtedy nagiąć delikatnie zasady i zezwolić na nominację, na kilka miesięcy przed osiągnięciem wymaganego wieku.  Jako niespełna 18 letni chłopak wyemigrował wraz z braćmi do USA, na zaproszenie wspomnianego już wcześniej Roriona (który wyjechał tam wcześniej), po to by pomóc mu w prowadzeniu nowo założonej akademii. Akademia ta, mieściła się początkowo w garażu, mimo tego bracia spędzali w niej długie godziny, prowadząc treningi dla innych.

Garaż w którym mieściła się początkowo akademia braci Gracie.

Jakiś czas później udało im się otworzyć klub z prawdziwego zdarzenia, lecz nadal ciężko było im trafić do szerszego grona odbiorców. Było to spowodowane stereotypowym wówczas spojrzeniem na sztuki walki, napędzanym w dużej mierze przez „bum” na filmy z Brucem Lee, w których walka na chwyty odgrywała znikomą rolę. Starszy brat Royce’a cały czas zastanawiał się, jak pokazać światu rodzinny system, a przede wszystkim jego wyższość nad innymi sztukami walki, w realnym starciu.

UFC 1

Plakat reklamujący UFC 1.
Plakat reklamujący UFC 1.

Przełom nastąpił w momencie, kiedy jeden z uczniów Roriona, reżyser John Milius pomógł nawiązać mu kontakty z ludźmi z telewizji. W ten sposób Rorion Gracie wspólnie ze specjalistą od reklamy Artem Davim oraz producentem telewizyjnym Cambellem McLarenem rozpoczęli pracę nad zorganizowaniem turnieju, reklamowanego jako konfrontacja zawodników różnych styli. Mieli oni wziąć udział w starciach bez żadnych zasad, bez podziału na kategorie wagowe i bez ograniczenia czasowego – czyli maksymalnie przypominających realną walkę. Projekt ten pierwotnie miał nazywać się  „World of the Worlds„, ostatecznie jednak zdecydowano się wybrać nazwę – Ultimate Fighting Championship, czyli tę pod którą jest dziś znany publice na całym świecie. Nierozstrzygnięta cały czas pozostawała kwestia, który z braci miałby wystąpić na organizowanym turnieju. Logicznie najlepszym  kandydatem wydawał się Rickson, który poza techniką, wyróżniał się też ponadprzeciętna siłą fizyczną. I to właśnie z racji tej fizycznej natury Ricksona, Rorion postanowił postawić na brata o nieco gorszych możliwościach czysto fizycznych – Royce’a.

Rickson i Royce
Rickson i Royce

Wszystko po to, by wystawiony przezeń zawodnik sprawiał wrażenie słabszego, żeby nie powiedzieć – skazanego na pożarcie, dla przeciętnego widza.

Gala odbyła się w Denver, 12 listopada 1993 roku, a wzięli w niej udział poza Brazylijczykiem: kickboxerzy Kevin Rosier i Zane Frazier, mistrz świata w savate Gerard Gordeau, Patrick Smith wywodzący się z Kenpo, bokser Art Jimmerson, sumita Teila Tuli oraz zapaśnik Ken Shamrock. Wygrać walkę można było jedynie przez znokautowanie lub zmuszenie przeciwnika do poddania, jedynymi zabronionymi czynami było gryzienie i wkładanie palców do oczu. Mierzący wówczas 186 cm wzrostu i ważący 80 kg Royce wygrał cały turniej, mimo wyraźnej przewagi warunków fizycznych przeciwników, w każdej z trzech walk.  Po drodzę odprawił boksera Arta Jimmersona, który bezradny odklepał dosiad. By potem udusić kolejno, w półfinale – Kena Shamrocka, a następnie w finale – Gararda Gordeau, zgarniając tym samym główna pulę w postaci 50 tysięcy dolarów. UFC 1 okazało się ogromnym sukcesem promocyjnym, dając przy okazji jasny komunikat zawodnikom i fanom  sportów walki w Stanach i na świecie – podoba Ci się czy nie, z brazylijskim jiu jitsu musisz się liczyć.

Royce Gracie trzymający czek na 50 000 dolarów, chwilę po pokonaniu Gerarda Gordaeu i zwyciężeniu całego turnieju.

Lata Późniejsze 

W późniejszych latach Royce wystartował jeszcze w trzech kolejnych turniejach UFC, dwa z nich kończąc jako zwycięzca – UFC 2 i UFC 4. 7 kwietnia 1995 roku, podczas gali UFC 5 stanął do boju naprzeciwko Kena Shamrocka, a stawką tej walki był pas mistrzowski. Po 36 minutach sędzia przerwał pojedynek, orzekając remis. Powodem była bierna postawa obydwu zawodników. Tym samym pas pozostał bez właściciela. Późniejsze zmiany przepisów (podział na kategorie wagowe, limity czasowe itp.), zniechęciły do organizacji zarówno Royce’a, jak i jego brata Roriona, który niedługo pozniej sprzedał swoje udziały w UFC. Dla braci imponującym był fakt, że ktoś mniejszy może pokonać kogoś większego za pomocą techniki, według nich nowe przepisy psuły widowisko i nie pozwalały w pełni pokazywać swoich możliwości. Mimo to Royce do dzis pozostaje rekordzistą UFC pod względem serii zwycięstw przed poddanie z rzędu, których ma na koncie aż 11. Zatrzymał go dopiero wspomniany wyżej remis z Kenem Shamrockiem

Gracie vs Sakuraba 1

1 maja 2003 roku wziął udział w walce, która do dziś uznawana za najdłuższą w historii MMA. Odbyła się ona ramach ćwierćfinału turnieju bez podziału na kategorie wagowe PRIDE Grand Prix 2000. Brazylijczyk tego dnia pierwszy raz zaznał goryczy porażki w MMA, a zadał mu ją nikt inny, jak czowiek o BARDZO wymownym pseudonimie – Kazushi „The Gracie Hunter” Sakuraba. Walka odbyła się bez udziału sędziów punktowych, zwyciężyć można było jedynie przez nokaut lub poddanie. Po sześciu 15-minutowych rundach narożnik Royce’a, z racji odniesionych przez z niego obrażeń, rzucił ręcznik na ring i poddał tym samym walkę. Na przestrzeni kolejnych pięciu lat walczył trzykrotnie, dwukrotnie remisując i raz zwyciężając. W tym czasie jeździł też po całym świecie i udzielał seminariów, na które było wówczas ogromne zapotrzebowanie (45-50 seminariów w roku). W 2006 roku powrócił do UFC, by stoczyć jedną walkę w ramach superfight’u z ówczesnym mistrzem wagi półśredniej Mattem Hughes’em na gali UFC 60. Gracie przegrał walkę przez nokaut techniczny, w pierwszej rundzie. Rok później na gali K-1 HERO’S DYNAMITE!! USA, stoczył rewanżowy pojedynek z Sakurabą, który wygrał decyzja sędziowską. Następnie zawiesił rękawice na kółku na prawie 10 lat, by powrócić 19 lutego 2016 na gali Bellator 149, gdzie skrzyzował rękawice że starym znajomym z początków kariery Kenem Shamrockiem. Pojedynek ten wygrał przez techniczny nokaut (kolano i ciosy pięściami). Była to jego ostatnia walka w MMA. W późniejszych latach Royce skupiał się na nadzorowaniu swojej akademii oraz jej filii w Stanach i na świecie, których jest dziś łącznie ponad 50. Zamieszkuje w południowej Kalifornii wraz z żoną, trzema synami i córką. Do dziś podejmuje rygorystyczne treningi, które obejmują bieganie, trening siłowy, trening przekrojowy, medytację a przede wszystkim długie godziny jiu jitsu.

Podusmowując…


Royce Gracie

Royce Gracie jest wielkim zawodnikiem, który niewątpliwie oddał przysługę wszystkim nam –  adeptom BJJ i MMA na świecie, wszystkim kibicom sportów walki, wszystkim działaczom i organizacjom – wszystkim tym którzy składają się na to środowisko. Jest pierwszym zawodnikiem wprowadzonym do galerii sław UFC oraz człowiekiem, który na zawsze zapisał się w historii sportów walki na świecie. Mamy nadzieję, że powyższy tekst pomoże przybliżyć nieco osobę, tego wielkiego wojownika. Zarówno tym, którzy jeszcze nie mieli okazji zapoznać się z jego historią, jak i tym, którzy taką okazję mieli, ale zawsze chętnie dowiedzą się czegoś więcej. 

A My już niebawem wracamy do Was, z kilkoma słowami o kolejnym zasłużonym grapplerze… 

Źródła: blodyelbow.com, roycegracie.com, zdjęcia – internet 

shares